"The Crazies" to dwa filmy. Jeden z 1973 roku w reżyserii George'a A. Romero, a drugi to remake z 2010 roku. Co ciekawe, pomimo takiego samego tytułu oryginalnego, tytuły polskie się różnią: wersja Romero to "Szaleńcy", a nowa to "Opętani".
Zaczynając prace nad tym filmem, Romero miał za sobą ogromny sukces "Nocy żywych trupów". Film ten momentalnie zrobił z niego gwiazdę mocnego kina. "Opętani" są swego rodzaju rozwinięciem tematu zarazy, ale tym razem mamy wyjasnienie doskonale pasujace do czasów zimnej wojny - wirus Trixie opracowny przez wojsko dostał się do źródeł wody czerpanej przez małe miasteczko.
akcja wojska jest szybka i bezwzględna. Kwarantanna i śmierć dla każdego kto chce się wymknąć.
Film doskonale obrazuje chaos społeczności, która zostaje zaatakowana z dwóch stron - z jednej przez wirus, a z drugiej przez wojsko. Ludzie buntują się i giną pod gradem kul. Kilku bohaterów postanawia powalczyć o życie i wymknąć się poza teren kwarantanny.

Jeśli chodzi o obsadę to odpowiadał mi Timothy Olyphant ("Deadwood"), ale już kreacja Radhy Mitchell była jakaś nijaka.